poniedziałek, 16 maja 2016

(Nie)duszyczkowe opowiadanie pt. ,,świat oczami fizyki"

Hejka moje atomy!
Wiem, że od ostatniego posta minęło prawie 0.15336423312 roku świetlnego, więc dziś opowiem wam o (nie)zwykłej przygodzie i oprowadzę was po fizycznej krainie doby ziemskiej .
A więc rano moje oczy wykonały ruch przyspieszony, gdy usłyszały drgań budzika o natężeniu 80 dB. Pokonałam z trudem siłę przyciągania łóżka. Gdy nałożyłam masę na twarz, która dawała złudzenie optyczne, iż jestem piękna, mogłam spokojnie wyjść z domu po długości wektorowej i pójść na przystanek.
Gdy już wsiadłam do autobusu, wykonał ruch jednostajnie przyspieszony prostoliniowy z zerową prędkością początkową. Mogłam spokojnie siedzieć i jako ciało bezwładne w poruszającym się autobusie.  
Czasoprzestrzenna odległość zdarzeń spowodowała moje położenie w szkoła. Więc pokonałam opór i poszłam na lekcje. Na lekcji geografii pan X powiedział: Uczniowie A i B proszeni są do odpowiedzi. Jako że byłam uczniem A powędrowałam ruchem jednostajnie spowolnionym w kierunku tablicy. Niestety nagle cała moja pamięć uległa sublimacji. Uległam załamaniu i to nie załamaniu światła :( Podziwiając promienie świetlne odbijające się od łysej głowy pana X próbowałam wyłapać fale o częstotliwości podpowiedzi ze strony klasy i co nieco udało mi się odpowiedzieć na pytania pana X. Dostałam cyferke do dziennika i nastąpił koniec tej stresującej lekcji. Poruszając się po schodach po zachwianiu równowagi na skutek grawitacji zwiększyła się moja energia potencjalna:(, czyt. wywaliłam sie . 
Jako że bolała mnie cała materia ciała postanowiłam pójść do domu. 
Tam na skutek próby nauczenia się z historii książka wykonała lot. Zatem postanowiłam, że włączę komputer i popatrzę troche na piksele. Wpisałam w wyszukiwarke: "dewastacja książki od historii" i wzięłam ją do umywalki nastepnie polałam olejem kuchennym i podpaliłam. Patrzyłam z radością jak zamienia się w popiół strona po stronie. Jasność płomieni odbijała mi się od oczu. Po tym miłym zdarzeniu postanowiłam wrzucić ją do kibel i patrzeć jak płacze. Koniec...

1 komentarz: